Przymus piątki

Szkoła, ech, ten mało wydajny system formatowania jednostek… Niełatwy w obróbce materiał białkowy może powiedzieć „nie”, pokazać język, albo stworzyć pozory, że się uformował, jednocześnie pisząc na ścianie „dupa” w ciszy szemrzących spłuczek. Może też nic nie robić, nawet jeśli będzie miał nad sobą belfra z wyraźnie skierowanym palcem w określonym kierunku.

Z ciekawością idziemy do szkoły, nie wiemy, co nas czeka, ale oczekiwania dorosłych są takie, że będziemy się uczyć i że będziemy mieć piątki (i szóstki).

Zastanawiam się, czy to system chce nas uformować, czy może sami chcemy się do siebie upodobnić? Czym są te oczekiwania bycia piątkowym?

Jesteśmy stadni, czy może bardziej cywilizowanie: społeczni. Jeśli Jaś Kowalskiej ma same piątki, to mój Pawełek nie może być gorszy. Najlepiej, by był lepszy, a w najgorszym razie taki sam. Bo jak taki sam, to zawsze znajdzie się okazja do rozmowy: popatrz, popatrz, to tak samo jak mój Jaś, wiem o czym mówisz!

Jesteśmy różni, ale raczej nie chcemy o tym słyszeć, bo to budzi strach. Im mniej tych różnic, tym czujemy się bezpieczniejsi. Jeśli różni, to stereotyp nakazuje ocenić: lepsi czy gorsi.

Pytanie, po co oceniać? Nie wystarczy się zatrzymać na tym, że jesteśmy różni i czerpać z tego korzyści? Różni to znaczy, że mamy różne doświadczenia, możemy korzystać z tego społecznego zasobu. Tworzyć więcej, wiedzieć więcej!

Szkoła dla mnie jest przede wszystkim miejscem nabywania kompetencji społecznych, miejscem, gdzie powinno się pokazywać, jak czerpać z tych różnic. Dlatego nie lubię ocen cyfrowych. Niestety właśnie muszę parędziesiąt wstawić do dziennika…

Idea piątek ze wszystkiego dla wszystkich mimo wszystko nie jest dobrym pomysłem (przyznaję, myślałam nad tym. Przez chwilę). Jeśli komuś postawię czwórkę (co dla niektórych też może być przyczyną zgryzoty) pół biedy. Trója… Jezu, byle nie niżej. Dwója przeraża. Jedynki lepiej nie wymawiać na głos (oznacza powtórzenie roku). Skąd się bierze strach przed ocenami? Moim zdaniem to właśnie strach przed tym, że nie jestem taki sam/taka sama. Dalej: jestem gorsza. Powtarzanie roku odczytywane jest jako kompletna porażka. Oceny cyfrowe szybko nie znikną z naszego systemu, może czas zmienić sposób myślenia o nich. Przestać się nimi przejmować i skupić się na dawaniu z siebie wszystkiego, co możemy dać.

(Polecam artykuł Wojciecha Orlińskiego Akceptujcie porażki, czyli mój pedagogiczny sprzeciw, który pisze: Nie dajcie sobie wmówić, że „czwórka to zły stopień”, a „drugie miejsce to też przegrana”. Nie każdy może być primadonną. Nie każdy powinien być. Także ten, kto gra w orkiestrze drugie skrzypce, może żyć szczęśliwym życiem. A przecież tylko to się liczy).

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Przymus piątki

  1. ee, tam. Ja mam 4rkę z polaka na maturze, bo Pani Polonistka powiedziała, że się będę w przyszłości wstydził, że wychodzi(-ła) mi Trója i co? i wcale się nie wstydzę, zostałem Pisażem. z tą 3ją, faktyczną.
    (no, dobra: może Mało Popularnym, ale zawsze.)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s